Renoma firmy

iphone-1100263__340Patrząc na zmieniające się trendy w zatrudnieniu i specyfikę pracy, budowanie osobistej marki to „Wielka Korzyść”.  Gdzie w takim razie tkwi pułapka? Przecież sami podejmujemy decyzję i odkrywamy swoją tożsamość, sami określamy własną eksperckość, sami wybieramy kanały, przez które stajemy się widoczni. Budujemy swoją renomę.  Jest dużo poradników w stylu „zmienię Twoje życie”, przeglądasz je i już po kliku stronach wiesz, że to kompletnie nie dla Ciebie. Tak jak w przypadku książek kucharskich, książek modowych oraz tych z serii: sukces na 50 sposobów; zostań milionerem, skalibruj swój umysł na sukces itp. Ostatnie porady zaczęły pojawiać się na temat personal brandingu. I tu postanowiłam sprostować kilka niedorzeczności.  Może tak od początku: sama marka istnieje już od czasów starożytności. Od czasów Mojżesza, czyli od ok. 1300 r. p.n.e., oznaczano wybrane towary znakami. Świadczyły o oryginalności towaru lub informowały o tym, kto jest właścicielem. Taka funkcja marki istniała do czasów rewolucji przemysłowej, która wymusiła zaostrzenie się konkurencji oraz rozszerzenie zasięgu dystrybucji towarów. Wtedy informowanie o tym, kto jest producentem towaru, miało na celu wyróżnienie się na tle licznej konkurencji.  W latach 70-tych marka powszechnie została uznana za coś „dodatkowego“, co miało sprawić, że produkt jest wyjątkowy. Miał to być ekstra bodziec zachęcający do kupna. 10 lat później potraktowano markę bardziej przedmiotowo – jako element bilansu finansowego, który powiększa wartość firmy. Lata 90-te to jeszcze inny punkt widzenia, w którym marka ma budować długotrwałą relację z klientami, co przełożyć ma się na odpowiednią sprzedaż produktów. Taki pogląd utrzymuje się do dziś i to on wyznacza cel działań związanych z budowaniem marki.

Osobista marka

device-1177456__340Personal branding (osobista marka) to nowa koncepcja odnosząca się do osób indywidualnych w obszarze budowania zaufania, więzi i poczucia pewności, które ludzie odczuwają względem drugiego człowieka, a tym samym względem produktu, usługi, która jest przez niego proponowana. Autorem koncepcji marki osobistej jest Tom Peters, który w opublikowanej w 1997 roku książce ”The Brand called you” napisał:  „Bez względu na to, ile mamy lat, jakie zajmujemy stanowisko i w jakiej branży pracujemy, wszyscy musimy sobie uświadomić, jak ważny jest branding. Jesteśmy dyrektorami generalnymi własnych firm: Ja Sp. z o.o.(…). We współczesnym świecie biznesu naszym najważniejszym zadaniem jest promowanie marki „Ty”. (…) Ty jesteś marką. To Ty kierujesz swoją marką… Musisz zacząć myśleć o sobie inaczej. Nie jesteś „pracownikiem”, nie „należysz” do żadnej organizacji na stałe, nie określa Cię opis Twego stanowiska, nie sprowadzasz się tylko do niego. (…) Stanowisko dyrektora generalnego firmy Ja Sp. Z o.o. zobowiązuje Cię do rozwijania samego siebie, promowania siebie i podejmowania działań, które zapewnią Ci zainteresowanie rynku”.  Od kiedy dostrzegłam, że budowanie osobistej marki w życiu zawodowym i prywatnym może zmienić bieg zdarzeń, minęły dokładnie dwa lata. Obserwowałam, jak rynek szybko absorbuje nową teorię – atrakcyjną i obiecującą sukces na 100%. Również uległam zachwytowi, widziałam niebagatelne korzyści z zastosowania teorii personal brandingu w  zmieniającej się rzeczywistości rynku pracy.  Obserwowany wysyp małych firm opartych na jednoosobowej działalności, a także powiększające się środowisko freelanserów różnej specjalizacji nadal zapowiada  zwiększającą się potrzebę bycia dostrzeżonym w morzu konkurencji. Personal branding odpowiada również na potrzeby znakomitej większości zatrudnionych na etat. To oni, we własnym przekonaniu, mają najwięcej do stracenia, dlatego wciąż szukają sprawdzonych metod rozwoju, by stać się w oczach przełożonych i klientów ekspertem.

Usługi informatyczne

building-1078967__340W naszych firmach cały czas pokutuje przekonanie, że usługi informatyczne to zło konieczne, które na początku trzeba jako tako zorganizować i potem najlepiej już tylko mechanicznie z nich korzystać bez zastanawiania się nad ich stanem.  Związane jest to z faktem, że polscy managerowie posiadają zwykle dość ograniczoną wiedzę z zakresu IT, przez co wolą trzymać się z daleka od tego tematu. Do tego dochodzi jeszcze fakt, iż profesjonalne zarządzanie usługami informatycznymi, którego ITIL jest jednym z najszerzej działających standardów, jest procesem strategicznym, a jak zapewne wiadomo, w wielu organizacjach przymiotnik „strategiczny” jest niestety traktowany na równi z przymiotnikami typu „pro-aktywny”.  Kiedy przyjrzymy się systemowi ITIL z bliska, natychmiast dostrzeżemy jego ścisłe związki z klasycznym zarządzaniem strategicznym. W najbardziej uproszczonej postaci ITIL jest bowiem po prostu strategicznym podejściem do organizowania usług informatycznych w przedsiębiorstwie, niezależnie od profilu danej firmy. Pozostając na tym poziomie ogólności można powiedzieć, że ITIL prowadzi się zawsze w trzech fazach, które najczęściej następują po sobie cyklicznie, ale w większych organizacjach możliwe jest prowadzenie ich w sposób symultaniczny, przy czym każdy z autonomicznych przebiegów będzie tutaj kończył się osobnym raportem. Mamy tutaj przekazanie usług, ich eksploatację, a na koniec projektowanie nowych usług.  Załóżmy, że organizacja posiada już system usług, a teraz chce wdrożyć system zarządzania nimi w wydaniu ITIL. Konieczne jest rozpoczęcie od tego, jak mierzyć efektywność usług. Należy stworzyć realne i koniecznie kwantyfikowalne parametry monitoringu, a następnie zebrać dane. Na drugim etapie ITIL dane źródłowe muszą ulec przekształceniu w informacje, na podstawie których możliwa jest analiza jakości usług. W ten sposób w procesie ITIL wytwarzana jest wiedza niezbędna do rozpoczęcia trzeciego etapu, czyli projektowania i wprowadzania działań korygujących. Skuteczność zaproponowanych rozwiązań mierzona będzie w czasie kolejnego przebiegu całej procedury ITIL, przy czym każda jej kolejna iteracja jest zwykle łatwiejsza do zorganizowania, ponieważ organizacja uczy się tworzenia przydatnych wskaźników dla fazy monitoringu, a do tego znacznie skuteczniej prowadzi analizę danych wyjściowych służących do poprawnej ewaluacji sytuacji firmy.

Rekrutacja kandydata

pc-1207683__340Naukowcy wykazali, iż ludzie chętniej nawiązują kontakt z osobami o sympatycznym wyglądzie, uprzejmymi, błyskotliwymi i uśmiechniętymi. Wskazane cechy są nieodłącznym elementem pracy agenta. Branża, jaką jest handel, zmusza do inwestowania w siebie, w swój wygląd. Trade agent nie powinien być ani bardzo młody, ani stary. Bez znaczenia jest płeć, liczą się umiejętności.  Etap trzeci to zbadanie kandydata na trade agenta w akcji. Najczęściej komisja rekrutacyjna przydziela zadanie polegające na umiejętnym zareklamowaniu i sprzedaży wskazanego produktu. Sprawa nie wydaje się łatwa, gdyż musimy przekonać do zakupu członków samej komisji, obeznanych z produktem i odpornych na wszystkie sztuczki marketingowe, Jeśli nam się to uda, możemy być pewni, że praca jest nasza.  Wady i zalety pracy trade agenta  Zawód jest niestety niezwykle wymagający i czasochłonny. Aby współpraca biznesowa układała się pomyślnie, musimy być dostępni dwadzieścia cztery godziny na dobę. Dyspozycyjność jest na wagę złota. Oczywiście bez uprawnień do kierowania samochodem osobowym nie mamy nawet co marzyć o dostaniu takiej pracy. Wadą jest także charakter zatrudnienia. W Polsce niestety trade agenci są zatrudniani praktycznie jedynie na umowę zlecenie lub też na czas określony. Trzeba być super agentem, aby otrzymać umowę na czas nieokreślony. Na takie działania mogą pozwolić sobie jedynie duże firmy lub wręcz holdingi.  Zawód handlowca ma także swoje plusy, którymi niewątpliwie jest zachęcająca pensja. Dobry agent zarabia nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie. W dużej mierze zarobki pochodzą z prowizji naliczanej od ilości sprzedanego produktu bądź podpisanych umów.

Budowanie marki osobistej

signature-1211779__340Przede wszystkim w tej strategii podstawa to przyjęcie do wiadomości, że budowanie osobistej marki to długofalowa i równomierna praca na trzech poziomach: OSOBOWOŚCI, WYGLĄDU i KOMUNIKACJI.  Akceptując rozwój siebie w tych obszarach jesteśmy w stanie zaproponować innym niekwestionowaną wartość, wynikającą z kontaktu z nami jako człowiekiem, ciekawym nietuzinkowym, mądrym i dobrym. Dążąc do stanu idealnego chcemy proponować innym doskonałą usługę, doskonały produkt, doskonałą relację, bo to wynika z naszego światopoglądu, że nie zadowalamy się bylejakością w życiu i w pracy. Proponujemy unikalną markę – siebie, bo wierzymy, że tacy właśnie jesteśmy na co dzień. To podejście wymaga systematycznego wysiłku, by raz osiągniętego efektu – w postaci rozpoznawalnej marki – nie zaprzepaścić  małostkowym gestem, prostacką wypowiedzią lub niechlujnym wyglądem. W tym rozumieniu nie ma takiego momentu, w którym po wyjściu z anonimowej rzeczywistości, przestajemy na własną renomę pracować. Praca nad stworzeniem marki opartej na własnej tożsamości trwa najkrócej pół roku, a efekty biznesowe trzeba cierpliwie wypracować. Rynek nie kupuje nas tylko dlatego, że ogłaszamy się ekspertem, rynek weryfikuje efekty naszej eksperckości.  Każdy, kto zdecyduje się wyjść z cienia i budować markę własnego nazwiska, musi znaleźć w samym sobie punkt oparcia.  Jeśli chcesz czuć radość z tego co robisz, jeśli myślisz o sukcesie i naprawdę pragniesz go, będziesz potrzebować Personal Brandingu. Ta koncepcja pokazuje jak wyrazić, czego tak naprawdę chcesz od życia i pozwala skupić się na tym całym sobą. Warto zadać sobie trud wypracowania własnego stylu w życiu i biznesie, by stać się widzialnym na rynku dla klientów, partnerów, szefów. Stworzenie czytelnej i rozpoznawalnej osobistej marki, będącej drogowskazem dla zawodowych i osobistych wyborów może okazać się najskuteczniejszą drogą do rozwoju i spełnienia w życiu.